|
|
|
Języki wymierają szybciej niż rzadkie
gatunki zwierząt
Olga Woźniak, "Przekrój"
Lada dzień zginą 182 gatunki
ptaków. Poważnie zagrożonych jest 180 gatunków ssaków. Obok
nich na listę powinno wpisać się także 438 ludzkich języków
- pisze najnowsze "Nature"
Ekolodzy biją na alarm: coraz większej
liczbie gatunków roślin i zwierząt grozi wyginięcie.
Tymczasem znacznie bardziej od "zielonych" powinni
niepokoić się językoznawcy - uważa William Sutherland,
biolog ewolucyjny z University of East Anglia w Norwich w
Wielkiej Brytanii. Myli się jednak ten, kto sądzi, że to
osobliwy apel o ratowanie zagrożonej pandy olbrzymiej.
Sutherland dowodzi, że języki znikają z mapy Ziemi znacznie
szybciej niż gatunki zwierząt. Co więcej, z badań
Sutherlanda wynika, że językami rządzą czasem podobne prawa
co populacjami zwierząt.
Pogadać z Idaho
Lingwiści obliczają, że na świecie istnieje dziś 6809 języków.
Jednak blisko 90 proc. z nich ma mniej niż 100 tysięcy użytkowników.
- 357 językami mówi mniej niż pięćdziesiąt osób -
alarmuje Sutherland. - I te znikną najszybciej.
Który pierwszy? Być może używany kiedyś na Alasce eyak? Dziś
bowiem osoba, która go zna, może w nim mówić tylko sama do
siebie. Jedynym żyjącym użytkownikiem eyak jest
ponadosiemdziesięcioletnia Marie Smith-Jones z Alaski.
A może mowa Indian Idaho? Tylko pięciu ludzi na świecie może
sobie uciąć pogawędkę w tym języku.
W raporcie międzynarodowej organizacji Worldwatch ogłoszonym
dwa lata temu językoznawcy oceniają, że do końca tego wieku
zniknie połowa z istniejących dzisiaj języków. I jest to
prognoza optymistyczna. Pierwsze miejsca wśród zagrożonych
wyginięciem języków europejskich zajmują irlandzki,
walijski, kornijski, bretoński, prowansalski, gaskoński,
kataloński, dolno- i górnołużycki i fryzyjski. - Na skutek
wojen, ludobójstwa, asymilacji mniejszości narodowych z
lingwistycznej mapy świata wiele języków zniknęło
bezpowrotnie. Bardzo rzadko zdarzają się cudowne
zmartwychwstania - uważa autor raportu Worldwatch amerykański
językoznawca Payal Sampat.
Języki jak ptaki
Niektórzy naukowcy upatrują w zamieraniu języków znaku głębszego
procesu: antropolog Daniel Nettle i lingwistka Suzanne Romaine w
swojej książce "Znikające głosy: śmierć języków świata"
twierdzą, że lingwistyczna degradacja jest częścią
biologicznego spustoszenia, jakie fundujemy Ziemi.
Najnowsze badania Williama Sutherlanda to potwierdzają. Przez
zestawianie języków według wskaźników, których zwykło się
używać do określania zagrożenia gatunków ssaków i ptaków,
wykazał, że działają na nie często podobne czynniki. - O
liczbie gatunków ptaków i ssaków decyduje głównie środowisko:
klimat, zalesienie, wysokość nad poziomem morza - wyjaśnia
Sutherland.
Okazuje się, że tam, gdzie jest wiele gatunków zwierząt - na
terenach sprzyjających wegetacji, obfitujących w lasy, leżących
w tropikalnym klimacie - mieszka więcej ludzi, którzy mówią
w wielu językach. Sutherland wykazuje również, że w ciągu
ostatnich 500 lat przestało istnieć 306 języków (to 4,5
proc. wszystkich). Dla porównania, w tym samym czasie zginęło
125 gatunków ptaków (1,3 proc.) i 87 gatunków ssaków (1,9
proc.). - Języki wymierają szybciej niż zwierzęta! -
ostrzega Sutherland. Obliczył, że poważnie zagrożonych jest
dziś 7,1 proc. wszystkich języków przy 4,1 proc. ssaków czy
1,9 proc. ptaków.
Do kogo otworzyć usta?
Według niego winę za znikanie języków ponosi w dużym
stopniu proces kolonizacji. - Tak jak w przyrodzie - silniejsi
(i co za tym idzie - liczniejsi) wypierają słabszych -
komentuje naukowiec. Na poparcie swoich słów przywołuje przykład
176 języków, które używane były w Ameryce Północnej
jeszcze w 1600 roku. Do dziś zniknęły 52 z nich. Z 235 języków
używanych przez australijskich Aborygenów nie istnieje już
31.
Kolonizacja to jednak niejedyny powód. Opisując zagrożone języki,
Sutherland powołuje się na procesy ekologiczne. - W grupach językowych,
które mają niewielu użytkowników, występuje zjawisko
podobne do opisywanego w przyrodzie efektu Alleego - mówi
Sutherland. - Polega on mniej więcej na tym, że liczba zwierząt
zagrożonych gatunków zmniejsza się, bo z biegiem czasu coraz
trudniej znaleźć im partnerów do rozmnażania.
Z językami jest niemal tak samo - te o mniejszej liczbie użytkowników
stają się coraz rzadsze, bo nikt nie chce się ich uczyć. Po
co zakuwać słówka na przykład z leco - języka Indian
boliwijskich Andów, skoro prawdopodobieństwo znalezienia
native speakera, z którym moglibyśmy pokonwersować w tym
narzeczu, sięga zera? W leco mówi dziś zaledwie 20 osób.
Podobnie sprawa ma się z cambap - językiem z Kamerunu w
centralnej Afryce, który ma dziś tylko 30 rodzimych użytkowników.
Językowe groby
A tymczasem naukowcy alarmują, że utrata niektórych języków
może bardzo zubażać naszą kulturę. Bo kto prócz nich będzie
pamiętał, że na przykład w ubykh, który praktycznie znikł
pod koniec XIX stulecia, było więcej samogłosek niż w
jakimkolwiek istniejącym obecnie języku? Albo kto będzie umiał
odtworzyć dźwięki afrykańskich języków mlaskowych, gdy umrą
ostatni posługujący się nimi ludzie? Kto będzie pamiętał o
tych wszystkich gatunkach ryb, które zniknęły razem z umiejącymi
je nazwać i opisać ostatnimi członkami ludu Palauan?
Gdy w 1992 roku grupa lingwistów przybyła do Turcji, by nagrać
i ocalić od zapomnienia język ubykh, badacze zastali świeży
grób, a na nim napis: "Tu leży Tevfik Esenc. Był ostatnią
osobą, która mówiła w ubykh". Dziś na świecie jest 46
języków, o których pamiętają tylko pojedyncze osoby.
Takich "językowych grobów" będzie coraz więcej.
- Angielski to język, który jest najczęściej używany jako
drugi. Szacuje się, że poza rodzimymi użytkownikami na całym
świecie posługuje się nim 350 milionów ludzi, językiem
narodowym jest zaś dla 322 milionów. Dla porównania: językiem
polskim posługuje się dzisiaj ok. 50 mln ludzi. Niecałe 40
mln w Polsce i trochę ponad 10 mln poza granicami naszego
kraju. - Najwięcej ludzi na świecie mówi po chińsku - 885
milionów. Spokojnie mogą spać też użytkownicy hiszpańskiego
- jest ich aż 332 mln, arabskiego - 220 mln, a także hindi,
bengalskiego, portugalskiego, rosyjskiego, japońskiego,
francuskiego i niemieckiego.
- Niektóre z wysp Pacyfiku stanowią językowe "żywe
skamieniałości" - tak dalece zachowały dawne formy słownikowe
w stanie nieskalanym cywilizacją. Na maleńkim archipelagu
Vanuatu zachowało się praktycznie niemal bez zmian aż 110 języków!
- Ponad połowa wszystkich języków świata używana jest w
zaledwie ośmiu krajach: Papui Nowej Gwinei (832 języki),
Indonezji (731), Nigerii (515), Indiach (400), Meksyku (300),
Kamerunie (300), Australii (300) i Brazylii (234).
- Językowe "zmartwychwstania": język kornijski używany
przez Celtów swojego ostatniego użytkownika stracił w 1777
roku. Sto lat później "powrócił z martwych", by
dziś zyskać niemal dwa tysiące mówiących nim ludzi. Podobną
historię ma hebrajski. Jeszcze sto lat temu był to w zasadzie
tylko język pisany - nikt nim nie mówił, używany był
jedynie w liturgii. Wraz z powstaniem Izraela w 1948 roku stał
się w tym państwie językiem urzędowym - dziś mówi nim
ponad 5 mln Żydów.
|
|
|
|
|